To Anioł Piękny, tak się nazywa, bo stoi przed obliczem Boga Żywego, a stojąc przed Najpiękniejszym jest odblaskiem Wiecznego Piękna! Anioł Piękny... jest bardzo delikatny, wrażliwy, kocha muzykę. To szczęśliwy Anioł. Pan Bóg właśnie jemu zlecił, aby ogłosił ludowi, że na ziemi urodził się Zbawiciel. I oto pośród głębokiej nocy przyszedł do pastuszków w Betlejem. Ich proste serca nie mogły się nadziwić, że do nich - nic nieznaczących ludzi przyszedł Anioł.
- Jak to możliwe? - pytali się wzajemnie. Wzruszeni i zalęknieni patrzyli prosto w piękne oczy Anioła, czując sercem, że coś niezwykłego obwieści...
-Nie bójcie się - Anioł mówił delikatnie - oto zwiastuję wam radość wielką: dziś narodził się wam na ziemi Zbawiciel, Pan Jezus.
Łzy zaczęły się kręcić w oczach pastuszków ubogich
-Powitajcie Go - dodał Anioł - On Was kocha bardzo!
Już mieli wyruszyć w drogę, ale oto Anioł skinął dłonią i pojawiło się mnóstwo zastępów Anielskich, które wielbiły Boga słowami:
-Chwała Bogu na wysokościach, a na ziemi pokój ludziom Jego upodobania...
Śpiew Anielski przenikał proste dusze pastuszków, serca biły coraz szybciej i szybciej, a wypełniało je niewyrażalne szczęście.
-Chwała Bogu, chwała Bogu...- ciągle śpiewały Anioły.
Pastuszkowie nie mogli ukryć już łez. Aniołowie widzieli zdumienie pastuszków... odeszli do nieba pełni radości, a pastuszkowie pobiegli za anielskim głosem do... zwykłej szopy. Znali to miejsce dobrze. Ta zwykła ciemna grota, teraz była inna - jasna i ciepła.
- Witaj kochany Panie Jezu! - mówili jeden przez drugiego drżącym głosem.
A Aniołowie patrzyli z nieba - cieszyli się, że ich śpiew przyprowadził tylu ludzi do Boga. Anioł Piękny patrzył zdumiony
i pomyślał: Potrzebuję dobrych ludzi, którzy śpiewem, tak jak moi aniołowie, pokażą innym Pana Boga... ... i znów zszedł na ziemię Tym razem trafił do małej mieściny, ona w niczym nie przypominała Betlejem. Stały tu dwu- trzy- cztero- piętrowe bloki. Chodził po ulicach, tak subtelnie, tak delikatnie, że go nikt nie zauważał. Myślał sobie: Pan Jezus kocha tych ludzi, tak samo jak pastuszków. Trzeba im o tym powiedzieć... Potrzebował pomocy... Dzieci pierwsze coś zaczęły wyczuwać. Czuły jego cudowną obecność, choć nie przypuszczały, że to On. A on czasem im się przyśnił, czasem coś szepnął na ucho, czasem delikatnie musnął swym skrzydłem... wreszcie zaczął pukać do ich serc, cichuteńko mówiąc:
-Pięknie śpiewasz... spróbujmy razem zaśpiewać Panu Bogu.
-Chciałabym śpiewać dla Pana Boga... - nieśmiało odzywał się głos w dziewczęcych sercach.
Anioł delikatnie przytulił.
-Chodź - powiedział - Masz piękny głos i serce - dodawał za każdym razem - Zacznij śpiewać... Ładnie... Teraz sercem... Pięknie
Dzieci było coraz więcej... Aniołowie w niebie się cieszyli, zobaczyli jak te dzieci śpiewają.
-Prawie tak jak my - powiedział jeden z Aniołów
A Anioł Piękny dodał:
-Teraz oni będą naszym głosem... oni będą zwiastować, że Pan Jezus kocha cały świat, oni ogłoszą Jego miłość i chwałę,
a lud Boży słysząc ich śpiew będzie bliżej Pana Boga...
-Popatrz - powiedział jeden z Aniołów - głoszą śpiewem Pana Boga... Popatrz... Lud modli się, wzrusza się, lud wielbi... Lud składa serca w tabernakulum... Po policzkach wielu płyną łzy...
Anioł uśmiechnął się.
-Nazwijmy ich MISERICORDIAS - powiedział.
Miłosierdzie... I znów delikatnie dotknął ich serc. A potem powiedział Panu Bogu:
-Bądź uwielbiony w ich dziecięcych sercach - i rozejrzał się po niebie, i zatrzymał wzrok na świętej Agnieszce.
-Agnieszko... - wyszeptał zwracając się do niej.
Agnieszka już wiedziała wszystko i cichutko objęła ich swoim sercem, darząc przyjaźnią. Anioł Piękny znowu się uśmiechnął...